Mt 18, 21-35
Słowa Ewangelii według św. Mateusza.

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?"
Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, i tak dług oddać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: «Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam». Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: «Oddaj, coś winien!» Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: «Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie». On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: «Sługo niegodziwy, darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swym współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?» I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.
Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu".

Kom.: Przebaczenie codziennym oddechem naszego życia

Św. Mateusz w swojej Ewangelii o przebaczeniu mówi w kilku miejscach.

1. Przede wszystkim umieszcza przebaczenie w modlitwie <Ojcze nasz>( Mt 6,9-15), aby stało się ono dla nas codziennością życia.
Tak jak modlimy się codziennie słowami „Ojcze nasz”, tak też mamy czynić przebaczenie. Słowa modlitwy Pańskiej mówimy kilka razy w ciągu dnia i za każdym razem potwierdzamy, że odpuszczamy naszym winowajcom.

2. Św. Mateusz podkreśla na innym miejscu, że słowa przebaczenia mają wypływać z serca: „ Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu". (Mt 18,35).

3. W dzisiejszej Ewangelii św. Mateusz przypomina nam, że przebaczenie jest obowiązkiem naszego życia chrześcijańskiego. Dlaczego?
Dziesięć tysięcy talentów (1 talent to 34,272 kg srebra lub złota) u Mateusza oznacza cenę i ciężar przebaczenia naszego jednego grzechu, które otrzymujemy z łaski Boga w konfesjonale.
To są biliony euro!!!

Ewangelista tu nawiązuje do słów Psalmisty: „Nikt siebie samego nie może wykupić, ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu” (Ps 49,8).

Ta świadomość, że nic nie jesteśmy w stanie dać za wykupienie swojej duszy jest istotna dla naszej wiary. Bo tylko Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest zapłatą za nasze grzechy.

A to, co jesteśmy winni przebaczenia względem drugiej osoby wg św. Mateusza kosztuje tylko 100 denarów, czyli zapłata za trzy miesiące pracy.

Tak wielka jest różnica między przebaczeniem, jakie otrzymujemy od Boga w konfesjonale, od tego, które sami powinniśmy czynić wobec bliźniego. Warto o tym pamiętać, jak za którymś razem pycha i duma własna nie pozwoli nam na przebaczenie.

4. „"Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.”
Powyższe słowa Pana Jezusa dają nam jasno do zrozumienia, że w naszym życiu chrześcijańskim ani razu nie może zaistnieć taka sytuacja, abyśmy nie przebaczyli drugiemu człowiekowi. Dla Żydów liczba 77 oznaczała nieskończoność.

5. Powracając do symbolicznej liczby 100 denarów (zapłata za 3 miesiące pracy) może uświadamiać nas, że przebaczenie jest P R O C E S E M.

Przebaczenie ma się dokonać aktem woli, ale zranienie – ta sfera psychologiczna w nas, może boleć nas jeszcze przez dłuższy czas.
Czasami trzeba nieraz kilka razy powtórzyć przebaczenie, aby ono w pełni dokonało się w nas.

6. Pamiętajmy, przebaczenie jest łaską!

Co to dla nas znaczy?
Otóż, przebaczenie dokonało się pierwszy raz na Krzyżu słowami wypowiedzianymi przez Jezusa Chrystusa: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. (Łk 23,34).

Stąd żaden człowiek tego wcześniej nie dokonał!

Owszem wielu umarło na krzyżu przed Jezusem, ale żaden będąc na krzyżu nie przebaczył swoim wrogom (patrz: Rz 6,6-8).

Jeżeli przebaczenie jest łaską, to jest zarazem dla nas darem od Boga, który trzeba nam wypraszać na modlitwie. Żadna, więc nasza zasługa w tym, że przebaczamy naszym bliźnim. To Duch Święty uzdalnia nas do przebaczenia i mocą swoją leczy naszą duszę, zabiera nam ból oraz na nowo pozwala nam z szacunkiem, z godnością i z miłością nosić człowieka, który nas zranił.

Czyż nie jest tak, że jeżeli nie wybaczymy naszym winowajcom, zaczynamy nimi gardzić?!

A przecież Bóg nami nie gardzi, kiedy przychodzimy po raz setny z tym samym grzechem do Niego!

7. Czym nie jest przebaczenie?
Przebaczenie nie jest altruizmem, czyli gestem na który mnie stać lub nie.
Nie podpada również pod sferę matematyczną np.: ponieważ ja jestem winien w tej sprawie tylko 10%, to wspaniałomyślnie tobie przebaczam. Przeważnie winę należałoby mierzyć po 50%, a przebaczać 100%-towo. Stąd przebaczenie wymaga również od nas prośbę o wybaczenie: „I ty mi wybacz”.

8. Przebaczenie powinno dążyć do pojednania.

Czym więc jest pojednanie?

Wiele osób nie chce wybaczać, bo boją się, że jak wybaczą to automatycznie będą zmuszone do pojednania się z osobą, która ich zraniła.
Otóż tak nie jest.
Owszem wybaczenie otwiera nas na pojednanie, ale nim nie jest.
Wybaczenie jest NAM potrzebne. Wybaczamy ze względu na samych siebie, aby nasze serce mgło miłować naszych nieprzyjaciół.

Natomiast aby doszło do pojednania potrzeba dwóch osób, które wzajemnie sobie przebaczyły.
Czasami pragnąc pojednania musisz poczekać na gotowość pojednania z drugiej strony.

Jeżeli ta druga strona nie będzie chciała wybaczyć tobie i prosić cię o wybaczenie, to do pojednania może w ogóle nie dojść.

9. Pojednanie składa się z trzech członów: PRZEBACZENIE – SPRAWIEDLIWOŚĆ – POJEDNANIE.

Miłosierdzie domaga się sprawiedliwości, a sprawiedliwość miłosierdzia.
Każde wiec pojednanie wymaga najpierw sprawiedliwości, np. w formie rozmowy.

Stąd błędem jest oczekiwanie zaraz po przeproszeniu pojednania.
Przeprosiłem i zaraz ma być wszystko w porządku. Problem w tym, że należałoby nam wysłuchać osobę, którą skrzywdziliśmy.

Właśnie sprawiedliwość domaga się wypowiedzenia bólu przez osobę zraniona i usłyszenia tego przez osobę raniącą!!! Boimy się tych rozmów, bo nie chcemy współodczuwania tego, co czuje osoba przez nas zraniona!!!

10. Dążenie do pojednania po zranieniach, jest również procesem.

I jeszcze jeden urywek z Ewangelii wg św. Mateusz, który mówi o przebaczeniu.

Trudne są te słowa Jezusa: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie,zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko (...)” (Mt 5,23-25).

A zatem nie przyjmuj Komunii św. jeśli nie wybaczyłeś z serca swojemu bratu i nie jesteś otwarty na pojednanie. Dlaczego? Bo wówczas ranimy Jezusa w swoim sercu!
Bo jak możemy miłować Jezusa, którego nie widzimy, nie miłując bliźniego, którego widzimy – powie do nas św. Jan.

Zobacz, jak ważny jest dar wybaczenia, jest on centralnym dziełem odkupienia Jezusa wobec całego świata. A dla ciebie?

Modlitwa: Panie Jezu, teraz wiem, że przebaczenie jest łaską. Patrzę więc na Krzyż i Twoją mękę i myślę, jak niepojęta jest Twoja miłość. Naucz mnie Jezu Twojej miłości, bezinteresownej, przebaczającej i kochającej „do końca”. Amen!


Ks. Roman Chyliński michalita

 

 


Słowa Ewangelii według św. Łukasza.
Łk 1, 39-56.


W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie. Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana".
Wtedy Maryja rzekła:
"Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, którzy się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak obiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki".

Kom.: Z Matką Bożą ku doskonałości.

Prawda o Wniebowzięciu Matki Bożej stanowi dogmat naszej wiary.
Został on ogłoszony stosunkowo niedawno przez papieża Piusa XII 1 listopada 1950 r. w Konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus.
Oto brzmienie orzeczenia Kościoła:

..powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej" (Breviarium fidei VI, 105).
Orzeczenie to papież wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych.

Liturgia na dzisiejszą uroczystość daje nam ku rozważeniu „Magnificat”.

Tę „Pieśń Maryi” śpiewamy w kościele w trakcie wielkich uroczystości. Ale możemy spojrzeć na nią, jako na drogę duchową ku świętości.

„Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim”.

Tylko ta dusza, która przepełniona jest Duchem Świętym może wielbić całym wnętrzem Boga i radować się w Nim. Codziennie proś Ducha Świętego, aby cię napełniał miłością do żony, męża, dzieci i bliskich ci znajomych. Podłączaj się pod to źródło Bożej mocy.

„Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy”.

Trzeba świadomie przyjąć w swoim życiu jakieś uniżenie , czy upokorzenie, aby później doświadczyć, jak Bóg wynagradza taką postawę i jakie wielkie rzeczy czyni w życiu takiego człowieka. Bez krzyża upokorzeń mało, co rozumiemy z życia. Posłuszeństwo Bogu w upokorzeniach jest wyrazem, że świadomie wybraliśmy drogę ku świętości.

„Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia”.

Błogosław Maryję w swoim życiu: Litanią, różańcem a, kiedy widzisz Jej figurę zawierzaj Jej swoje życie choćby słowami z Apelu Jasnogórskiego: „Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”.
Błogosław każdego człowieka: dobrego i złego, tego którego lubisz i którego nie lubisz, który ci sprzyja i w którym masz wroga.
Bóg natomiast błogosławi te rodziny, które z pokolenia na pokolenie przekazują swoim dzieciom żywą wiarę. Nad tymi rodzinami jest Jego miłosierdzie.

„Rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich”.

Czy modlisz się do Boga, aby zabrał ci ukrytą przed tobą pychę: „ Także od pychy broń swego sługę, niech nie panuje nade mną”(Ps. 19,14).

„Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych”.

Nie stajemy się wielcy przez to, kim jesteśmy i co posiadamy. Dla wielu ludzi wystarczy, że otrzymają tytuł naukowy, funkcję przełożonego, dyrektora, czy kierownika jakiegoś działu i już zapominają kim byli dotychczas.
Nie zapominajmy, że to Jezus decyduje o tym, kogo poniżyć, a kogo wywyższyć.
Trzymaj więc z Jezusem (czytaj Pismo św., przyjmuj sakramenty, trwaj w Kościele i jego nauce).
I pamiętaj, że władze otrzymujesz od Boga, jako służbę, a nie jako dawanie jej odczuć ludziom tobie powierzonym.

„Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił”.

Uważaj! Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy (koniecznie przeczytać: 1Tym 6,6-10).


„Ujął się za swoim sługą, Izraelem".

Zaufaj Jezusowi.
Jak uczynisz siebie Jego sługą i będziesz w Jego sprawach, On będzie również i w Twoich codziennych sprawach. Bo tak obiecał!!!

"Pomny na swe miłosierdzie”.

Najbardziej uwielbiasz Boże miłosierdzie, kiedy konkretnie z niego korzystasz tzn. kiedy klękasz przed kratkami konfesjonału i uznając swoje grzechy, wyznajesz je w spowiedzi!

Modlitwa: Najświętsza Maryjo, Matko moja, spraw, abym wielbił Boga Ojca i radował się w Nim, tak jak Ty to czyniłaś – z całej duszy swojej. Naucz mnie przyjmować też upokorzenia, jak Ty Maryjo je przyjmowałaś. I bądź Matką moja, stojąc pod krzyżem mojego życia, abym w chwili śmierci dostąpił Nieba. Amen!


Ks. Roman Chyliński michalita

 

 

 


Mt 17, 22-27
Słowa Ewangelii według św. Mateusza.


Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: "Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie". I bardzo się zasmucili.
Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy dwudrachmy z zapytaniem: "Wasz nauczyciel nie płaci dwudrachmy?" Odpowiedział: "Owszem".
Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: "Szymonie, jak ci się zdaje? Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?" Powiedział: "Od obcych".
Jezus mu rzekł: "A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie".

Kom.: Przykład zostaje.

Sprawa dwudrachmy dotyczy podatku świątynnego, który poborcy pobierali od obcych.

1. W tym urywku Ewangelii zostało poruszonych parę ważnych kwestii dotyczących samego Jezusa.
- Otóż sam Jezus jest Świątynią Bożą. To jemu należy się obecnie cześć i chwała.
- Jezus nie musi płacić staterem podatku, bo uczyni to własną krwią oddając życie za nas abyśmy i my stali się świątynią Bożą.
- To my jesteśmy dłużnikami Jezusa, a nie On naszym.
- Od początku, od pierwszych chwil narodzin „swoi Go nie przyjęli”. Jezus został wyśmiany i odrzucony nawet wśród swoich w Nazarecie.
- „A zatem synowie są wolni.” Jezus jako Syn Boży czuje się wolnym Człowiekiem i korzysta z prawa wolnej osoby.
2. Czego nas uczy dzisiejsze ewangeliczne przesłanie?

Jeśli przychodzimy do Kościoła z lojalności, a nie dla spotkania z Jezusem, czyli jako „obcy”,to wówczas nie stajemy się świątynią Bożą i trzeba nam będzie kiedyś przed Bogiem płacić „staterem-pokuty”.

Pięknym „staterem” w życiu chrześcijańskim jest pragnienie tracenia życia dla Jezusa i Ewangelii. Ten „stater dobrych uczynków” oraz poświęcenia się dla zbawienia siebie i innych jest najlepszym podatkiem do nieba.

Usłyszeliśmy dzisiaj z ust Jezusa, że „synowie są wolni”.
Trwanie w łasce uświęcającej oraz pielęgnowanie żywej wiary dopiero w pełni czyni nas wolnymi.
Nawet gdybyśmy uchodzili za „obcych” wobec stylu i mody tego świata, to jednak warto być „synem, dzieckiem Ojca” niż otrzymywać pochlebstwa i poklask ze strony liberalno- zniewolonych.

Przykładem tego jak pamiętamy może być prof. Chazan, który stając w obronie dzieci nienarodzonych, naraził się liberalnym mediom i ówczesnemu establishmentowi.
3. Jezus uczy nas dzisiaj jeszcze jednego. Zwraca nam uwagę na to, abyśmy dla innych nie byli zgorszeniem:

„ Żebyśmy jednak nie dali powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie".

Niestety, zbyt często my chrześcijanie rezygnujemy z dobrego przykładu, bo słowa ulecą ale przykład zostaje.
- Wystarczy, że jako chrześcijanin rozkręcę swój własny biznes i już mam 150 powodów do mniejszych lub większych nieuczciwości, tłumacząc się tym: „bo tak wszyscy robią”.
- Cofając samochodem porysuje komuś blachę w drugim samochodzie, czy stać mnie na pozostawienie kontaktu w celu wyjaśnienia sprawy?
- Otrzymam większy zwrot pieniędzy za zakup czegoś, pomyliła się ekspedientka, stać mnie na zwrócenie tej nadwyżki kwoty?

Uczciwości i jeszcze raz uczciwości w sumieniu jako: pracodawcy, pracownika, ekspedientki, kupującego, a szczególnie jako matki i ojca wychowujących swoje młode pokolenie wymaga od nas przykładu życia chrześcijańskiego.

Lepiej przeprosić za chwilową nieuczciwość i w ten sposób wrócić godność sobie we własnych oczach, niż żyć w przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku, bo tak wszyscy robią.
Czego tu na ziemi nie zapłacimy „ staterem miłosierdzia” za nasze podatki - grzechy, to trzeba nam będzie za najmniejsze nieuczciwości na sądzie Bożym z tego się rozliczyć i za zgorszenia także.

Modlitwa: Panie Jezu, broń mnie przed obłudą i samozakłamaniem. Proszę Cię o dobre i uczciwe serce, tak wobec Ciebie, jak i przed ludźmi oraz wobec samego siebie. Amen!


Ks. Roman Chyliński michalita

 

 


Mt 18, 1-5.10.12-14
Słowa Ewangelii według św. Mateusza.


Uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: "Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?" On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł:
"Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych".

Kom. : Zależność, trudna sprawa w chrześcijaństwie.

Co oznaczają słowa Jezusa: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego”?

Niektórzy w tych słowach Pana Jezusa chcieliby widzieć pokorę dziecka.
Ale czy ktoś z nas widział kiedyś pokorne dziecko?
Pokora nie jest cnotą naturalną, wlaną jak na przykład wstydliwość.
Pokorę trzeba latami wypracowywać, walcząc z pychą i ujarzmiając własne „ego”.
Nikt nie rodzi się z pokorą!

A może chodzi o czyste oczy i serce dziecka.
Psalm 51 „Miserere” przedstawi nam prośbę wzniesioną do Boga: „Stwórz o mój Boże we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha niezwyciężonego”. Po tych słowach psalmisty możemy wywnioskować, że czyste serce jest darem danym nam od Boga w akcie stwórczym oraz przez Przenajświętszą Krew Zbawiciela: „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”.(Ap 7,14).

Co więc oznaczają słowa Jezusa: „Jeżeli się nie staniecie jako dzieci”.
Relacja dziecko – ojciec, czy matka jest relacją zależności i to całkowitej. Tym bardziej, kiedy myślimy o małym dziecku będącym jeszcze w łóżeczku.

Relacja zależności nie jest łatwą. Czyż nie jest tak, że nikt nie chce być zależnym od drugich.

Wiemy, jak młodzież w wieku adolescencji zaczyna wywalczać własną niezależność, często przyjmując postawę buntu.

A później, w okresie studiów, młodzi – dorośli już sami chcą decydować o sobie metoda często „prób i błędów”.

A co z nami dorosłymi?
Prowadząc rekolekcje dla małżeństwa, często poddaje ich pewnej próbie. Mówię do mężów rodziny, powiedz: „Chcę być zależny od żony”. A później stawiam pytanie: „jak z tym stwierdzeniem się czujesz?”. Jak się domyślacie reakcje mężczyzn są różne.

Częściej u kobiet słyszę, że chcę być zależna od męża, bo to daje mi poczucie bezpieczeństwa. Chociaż coraz częściej spotyka się żony, które chcą w dużym stopniu być niezależne od swoich mężów.

W dzisiejszej Ewangelii, to sam Pan Jezusa pyta ciebie i mnie: „Czy chcesz być zależny ode Mnie?”.

Właśnie od nas Jezus oczekuje dzisiaj jasnej postawy w stosunku do Niego samego.
Czy chce życie prowadzić w zależności, czy niezależności od Boga Stwórcy.

Ta płaszczyzna zależności od Boga wbrew pozorom jest bardzo istotna w wierze.
Bo uznanie zależności od Boga ustawia nas w jasnej relacji stworzenie-Stwórca.

Natomiast kiedy odrzucam relacje zależności do Boga, to ja sam w stosunku do siebie czynię się niby „stwórca” i ja sam decyduje, co jest moralnie dobre, a co złe.
Konsekwencje takiego życia znamy.

Myślę, że powyższe słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii można by z interpretować w ten sposób: Jeżeli się nie odmienicie się w swojej niezależności od Boga i Jego przykazań i nie staniecie się tak zależni od Stwórcy, jak dziecko od ojca, i jeśli relacja z moim Ojcem nie stanie się dla was najważniejsza, tzn. najbardziej zależna - nie wejdziecie do królestwa.

Własną, dojrzałą decyzją wybierzemy więc Boga i jego miłość do nas, a odrzućmy przyjemność, grzech, samolubstwo i niezależność.
Wówczas i Kościół stanie się dla nas ważny, i uczestnictwo w sakramentach i nawet ci księża przestaną cię denerwować.

Modlitwa: Panie Jezu, ja sam jako Katolik podejmuje dzisiaj decyzję bycia całkowicie zależnym od Twojej woli. Moja wola i moje decyzje są często błędne, bo nie pytam Ciebie o zdanie. Gubię się w życiu, kiedy nie zachowuje Twoich przykazań.
Matko Najświętsza, proszę Cię, daj mi taką dojrzałość duchową, abym chciał być całkowicie zależny od Twojego Syna. Amen!


Ks. Roman Chyliński michalita

 

 

NASZA ŚWIĘTA I UMIŁOWANA MATKA


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CHRZCIELNICA

Pojawiamy się na tym świecie dzięki naszym rodzicom: aby żyć, musimy się narodzić. Nie da się inaczej. Podobnie jest z wiarą: trzeba być zrodzonym! Dopiero wtedy stajemy się chrześcijanami. Ojcem jest Bóg, który daje nam prawdziwe życie. Ono pojawia się w łonie Matki, czyli w Kościele. Choćbyśmy byli bardzo porządnymi ludźmi, żyli moralnie, zgodnie z przyjętą etyką, to sami z siebie nie staniemy się chrześcijanami. To miłość Ojca dała nam uczestnictwo w życiu Bożym.

W jaki sposób rodzi Bóg Ojciec? Najlepiej zrozumiemy tę tajemnicę, patrząc na Najświętszą Pannę. Ojciec posyła Ducha Przenajświętszego, aby zstąpił na Maryję, co czyni ją płodną. Dziewica z Nazaretu staje się matką, która rodzi Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Macierzyństwo Maryi jest wzorem macierzyństwa Kościoła. Tak samo Duch Święty sprawia, że Chrystus rodzi się w każdej duszy i zamieszkuje we wspólnocie Kościoła.

Poetycki zapis tej prawdy można zobaczyć w Baptysterium na Lateranie, zbudowanym w początkach IV wieku, w pobliżu papieskiej katedry św. Jana. Na kolumnach wzniesionych wokół chrzcielnicy znajduje się łaciński napis:

Tutaj rodzi się lud ze szczepu Bożego, przeznaczony do nieba,

poczęty w wodach płodnych Duchem.

Matka Kościół w dziewiczym porodzie wyda na świat

tych, których poczęła za sprawą Ducha Świętego.

Autor tekstu (św. Leon Wielki, papież) celowo posłużył się językiem poezji, aby uwydatnić tę prawdę wiary, że Kościół jest Matką, a chrzcielnica jest jej życiodajnym łonem, gdzie rodzą się do życia wiecznego synowie, którzy są z Ducha poczęci i z Boga zrodzeni.

„Matka” jest słowem bardzo nam drogim, bo kojarzy się z tą, która daje życie, karmi, troszczy się, pomaga wzrastać, pokazuje, jak żyć, towarzyszy, wspiera. I taki jest Kościół. Może już tego nie widzimy, bo świat nauczył nas postrzegać go jako instytucję, którą zawęził do hierarchii i duchowieństwa. A Kościół jest naprawdę Matką, która daje nam życie Boże i wszystko to, co służy jego rozwojowi.

Przez chrzest otrzymujemy nadprzyrodzoną łaskę wiary, nadziei i miłości, a to pozwala nam komunikować się z Bogiem. Kościół daje nam życie w Chrystusie i sprawia, że żyjemy razem z innymi braćmi i siostrami w komunii Ducha Świętego. Nowo ochrzczeni zgodnym głosem mówią, że w Kościele znaleźli swój dom i swoje w nim miejsce. Od chrztu nie jesteśmy sami, wzrastamy w obrębie wielkiego Ludu Bożego. To złączenie z Chrystusem i Kościołem jest niezwykle istotne, bo nasze zbawienie to nie sprawa indywidualna. Dokonuje się we wspólnocie Kościoła.

Matka jest pierwszą osobą, którą się kocha. Czy kocham Kościół? Ojciec Jacek Salij, dominikanin, wymienił wiele powodów, dla których kocha Kościół. Między innymi te: Kościół został zbudowany przez Jezusa Chrystusa na wierze św. Piotra i ma gwarancję, że bramy piekielne go nie przemogą. Chrystus założył widzialny Kościół przez wybór dwunastu apostołów i okazał niesamowite zaufanie im oraz kolejnym pasterzom, bo przekazał im bezwarunkowo pełnomocnictwo w zakresie posługi zbawczej i daru Ducha Świętego. „Kocham Kościół – mówi ojciec Jacek – bo Pan Jezus kocha Kościół i to miłością przemieniającą. Chrystus z Kościołem się utożsamił, mówiąc pod Damaszkiem do Szawła, który prześladował chrześcijan: «Dlaczego Mnie prześladujesz?» Chrystus za Kościół oddał życie. Kocham Kościół – wyznaje o. Salij – bo daje on świadectwo prawdzie o człowieku i posiada bezmiar świętości, na której świat stoi. Kocham Kościół, bo czyta Ewangelię”. Wreszcie możemy powiedzieć: kocham Kościół, bo za Jego wiarę ręczy sam Chrystus: „Modliłem się za ciebie, aby nie ustała twoja wiara”, oświadczył Jezus Piotrowi (por. Łk 22, 32).

Kościół jest naszą świętą i umiłowaną Matką. Nie jesteśmy sierotami. Czy pamiętamy dzień swoich narodzin jako dzieci Bożych? Wypada znać datę swojego chrztu. Ważniejszego wydarzenia i bardziej przełomowego już w naszym życiu nie będzie.

s. Alicja Rutkowska CHR