Mt 22, 15-21
Słowa Ewangelii według św. Mateusza.


Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by pochwycić Jezusa w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: "Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?"
Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: "Czemu Mnie kusicie, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową". Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: "Czyj jest ten obraz i napis?" Odpowiedzieli: "Cezara". Wówczas rzekł do nich: "Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga".

Kom.: Oddaj Maryi, to co należy do Niej!

Oddać Bogu to, co należy do Boga.

Dzisiaj przypada 39 rocznica od rozpoczęcia pontyfikatu św. Jan Paweł II. W słynnej już homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. 22 października 1978 r. św. Jana Pawła II powiedział.

„Bracia i Siostry, nie bójcie się przygarnąć Chrystusa i przyjąć Jego władzę, pomóżcie Papieżowi i wszystkim tym, którzy pragną służyć Chrystusowi, służyć człowiekowi i całej ludzkości.
Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi.

Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!”

Wydawało się nam, że Europa bardzo dobrze zrozumie owo przesłanie papieża-Polaka.
Ale tylko się wydawało!

Owszem w Europie padły mury i granice państw, ale Europa zapomniała komu to zawdzięcza!

Nigdy nie otworzyłyby się granice państw, gdyby nie Maryja.

Gdyby nie Maryja, zamach na papieża byłby skuteczny, a wówczas nie wiadomo jakby się potoczyły losy państw Układu Warszawskiego. Może doszłoby do takiego samego ludobójstwa, jak przy rozpadzie Jugosławii.

Przypomnę dalej parę faktów.

Papież po zamachu, stwierdził, że od tego momentu to Maryja, Matka Boża z Fatimy zaczęła być „papieżem”. Nastąpiła piękna i głęboka duchowa przyjaźń między papieżem, a siostrą Łucją. Papież wiedział, że ma oddać świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Matki Bożej, ale nie zawsze czynił to tak, jak Jej- Maryi się podobało!

Stąd siostra Łucja napominała papieża jak ma to czynić.

1982 roku Jan Paweł II oddaje świat Niepokalanej, ale uczynił to bez udziału całego Kościoła, przez co, nie spełnił pragnienie Maryi.

Stąd w 1884 roku na zakończenie jubileuszu Roku Odkupienia ponownie oddaje świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi już z całym Kościołem.

Niestety, aż do 1989 roku nie otrzymuje od siostry Łucji potwierdzenia, czy Matka Boża ten akt oddania przyjęła.

Jednak zaczynają się dziać rzeczy dziwne. W rok później po akcie zawierzenia papieża, w Rosji w 1985 roku, na wiosnę dokonuje się „pierestrojka” za rządów Gorbaczowa.
W Układzie Warszawskim topnieją lody. Podstawowe zasady pierestrojki Gorbaczow określił w książce pt.: Przebudowa i nowe myślenie dla naszego kraju i dla całego świata, opublikowanej w 1988.

Przychodzi rok 1989 i siostra Łucja informuje wreszcie papieża, że Matka Boża przyjęła modlitwę całego Kościoła o nawrócenie Rosji i świata.
Pada „żelazna kurtyna” - Układ Warszawski!!! Ale jak? Zupełnie pokojowo. Tego się nikt nie spodziewał.

I teraz się pytam, który z ówczesnych polityków oddał chwałę Bogu. Który z nich podziękował Maryi, że to przez Jej Niepokalane Serce przyszło to ZWYCIĘSTWO!

Owszem, wyszli panowie z więzienia i podziemia, ale żaden z nich, nawet ten z wizerunkiem Maryi w klapie marynarki, nie podziękowali Matce Najświętszej.

I tak jest do dzisiaj. Dlatego Europa odchodzi od wiary, bo ani Niemcy, ani Ukraina nie oddały chwały Maryi. A to Jej Niepokalane Serce zatryumfowało.

Chciałoby się powiedzieć do Europy dalej słowami św. Jana Pawła II z homilii pontyfikalnej:

„Dzisiaj często człowiek nie wie, co kryje się w jego wnętrzu, w głębokości jego duszy i serca. Tak często niepewny sensu życia na tej ziemi i ogarnięty zwątpieniem, które zamienia się w rozpacz. Pozwólcie więc, proszę was, błagam was z pokorą i zaufaniem!
Pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka! On jeden ma słowa życia, tak, życia wiecznego.”

A dalej powiedział do nas Polaków w języku polskim:

„Do was się zwracam, umiłowani moi Rodacy, Pielgrzymi z Polski, Bracia Biskupi z Waszym wspaniałym Prymasem na czele, Kapłani, Siostry i Bracia polskich zakonów, do Was, przedstawiciele Polonii z całego świata.(…).
Proszę was! Bądźcie ze mną! Na Jasnej Górze i wszędzie! Nie przestawajcie być z Papieżem, który dziś prosi słowami poety: "Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie" - i do was kieruję te słowa w takiej niezwykłej chwili.”

Tylko ten papież przez cały swój pontyfikat codziennie oddawał siebie i cały świat Maryi w słowach św. Ludwika „Totus Tuus”, „Cały twój Maryjo”.

Zawierz i ty całe swoje życie: osobiste, małżeńskie i rodzinne Niepokalanemu Sercu Matki Bożej. Bo jak sama Matka Boża do nas mówi:
„Moje Niepokalane Serce jest waszym najbezpieczniejszym schronieniem i środkiem ocalenia dawanym w tej chwili przez Boga Kościołowi i ludzkości”.( Do kapłanów umiłowanych synów Matki Bożej, s 112).Amen!

Ks. Roman Chyliński

 

 


 Słowa Ewangelii według św. Łukasza.


Jezus powiedział do swoich uczniów: "Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.
Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Kiedy was ciągnąć będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co mówić należy".

Kom.: Odwaga i życie w prawdzie.

Jezus dzisiaj mówi do mnie i do ciebie: „Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy”.

Trzeba mieć odwagę i żyć w prawdzie, aby przyznawać się do Jezusa tam, gdzie się żyje, chodzi do pracy i spotyka się z ludźmi.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus modlił się do Ojca słowami, które zanotował tylko św. Jan w swojej Ewangelii. Jest nią „Modlitwa Arcykapłańska Chrystusa”.
W niej to Pan nasz prosi swego Ojca o uświęcenie nas w prawdzie przez swoje Słowo:
„Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. (J 17,16-17).

Jeżeli takie jest pragnienie Jezusa co do nas, to czy w nas jest zgoda na stawanie w prawdzie wobec Słowa Bożego?
Na to pytanie musimy sobie odpowiedzieć!!!
Inaczej może się okazać, że nasze chrześcijaństwo nie ma nic wspólnego z Chrystusem!

Tę wielką różnicę między stylem życia, a wiarą, Jezus w formie wyrzutu pokazuje faryzeuszom:
„ Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma, …jest ojcem kłamstwa”.(J 8, 44)

Natomiast swoich uczniów Jezus wzmacnia słowami:„Jeżeli będziecie trwać w mojej nauce, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”(J 8, 31-32).

Coraz częściej można zauważyć różnicę etosu życia między tzw. tradycyjnym chrześcijaninem ograniczającym się do praktykowania Mszy św. w niedzielę, od ucznia Chrystusa, który codziennie stara się odnosić Słowo Boże do swojego życia i je praktykować.

Dlaczego tak wielu ludzi gubi się w współczesnym z laicyzowanym świecie?

Bo jest cena głoszenia prawdy i życia w prawdzie!
Ten kto głosi prawdę, odrzucając konformizm, tanią przyjaźń i pokusę koniunkturalizmu musi zapłacić za to często cenę o d r z u c e n i a i s a m o t n o ś c i.

Tak było też z prorokami i z tymi którzy rozkochali się w Słowie Bożym.

Czemuś trzeba być wiernym. Przyjmując Słowo Boże odrzuca się fałsz we wszystkich wymiarach życia, także w relacjach ludzkich!

Nie zgoda na miernotę i byle jakość życia jest pierwszym krokiem ku prawdzie. Prawda i ci którzy według niej chcą żyć potrzebują uświęcenia - mocy krzyża i ofiary Chrystusa.

Chcąc podjąć życie w Chrystusie, trzeba nam najpierw przejść „bramę” jaką jest zgoda na życie w prawdzie.

I jeszcze jedna ważna sprawa z dzisiejszej Ewangelii:
„Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone.”

Grzech przeciw Duchowi Świętemu wydaje się, jakby był trochę zapomniany w Kościele. Nie chętnie o nim mówimy, a przecież jest to grzech, który w sposób radykalny zamykam nam drogę do nieba.

Ile razy mówiliśmy: „A zgrzeszę, później pójdę sobie do spowiedzi.” Albo : „Teraz sobie po grzeszę, pożyję trochę na luzie, a może się kiedyś nawrócę.”

Nie wiem czy mamy świadomość, co to znaczy zuchwałość w grzeszeniu?

To są właśnie grzechy przeciwko Duchowi.
Ów grzech, to przede wszystkim:
- brak wiary w to, że Chrystus może mi przebaczyć grzechy. To niewiara, że Bóg jest silniejszym niż wszelkie zło.
- odrzucenie przyjęcia miłosierdzia Bożego, odrzucenie przebaczenia swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego.
- kiedy człowiek własną wolą to przebaczenie odrzucił pomimo, że Bóg prosił w kapłanie o pojednanie.
- świadome grzeszenie, licząc na Boże przebaczenie (Bóg i tak mi przecież odpuścić),
- odkładanie pokuty i nawrócenia, aż do śmierci (jeszcze zdążę, a teraz sobie jeszcze mogę poużywać).
Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby (KKK 1864).

Modlitwa: Jezu proszę Cię, uświęć mnie w prawdzie! I spraw, abym nigdy nie stracił wiary w Twoje miłosierdzie. Amen!

Ks. Roman Chyliński

 

 

Pięć etapów przebaczenia.


Modlitwa z prośbą o łaskę przebaczenia.


Wstęp. Wzbudzam w sobie akt żalu, prosząc Boga, aby oczyścił moje serce. Proszę Ducha Świętego, aby otworzył moje serce na dar łaski wybaczenie i przyjęcie przebaczenia.
1. „W Imię Jezusa Chrystusa wybaczam ci…(wymieniam imię tej osoby i próbuję wyobrazić sobie jej twarz)…… oraz proszę cię o wybaczenie”.
Mówię do tej osoby, jakby ona była przy mnie, np.: mamo wybaczam ci…. . Słowa wybaczenia mówię głośno. Ja ...sam, mam sobie ogłosić to, że wybaczam! Ogłaszam również to, że odrzucam gniew, złość i wszelkie urazy.
2. „Podaje ci dłoń pojednania”.
Zobacz tę sytuację, jak podchodzisz do tej osoby i wyciągasz do niej dłoń oraz zobacz jaka jest twarz tej osoby do, której mówisz te słowa. Jeżeli twarz tej osoby jest ciepła, radosna to znaczy, że przebaczenie doszło w pełni do skutku, jeżeli jeszcze tak nie jest warto po jakimś czasie powtórzyć tę modlitwę.
3. „Boże nie pamiętaj jej tego złego i ja nie chcę jej tego pamiętać”.
Trudna modlitwa o uzdrowienie naszej pamięci, ale trzeba o to prosić Boga, bo tylko On może uzdrowić nasze wnętrze i pamięć.
4. „Panie Jezu uzdrów moją relację z tą osobą, abym na nowo spojrzała na nią z szacunkiem, z godnością i miłością”.
Jest to prośba do Jezusa, aby mi pomógł przywrócić tej osobie, która mnie zraniła na nowo godność w moich oczach. Abym nią nie pogardzał.
5. „Panie Jezu dopełnij swoją miłością to, czego nie otrzymałem od tej osoby i czego ja jej nie dałem”.
Ranimy się brakiem miłości. Jest to prośba, aby Jezus we mnie swoją miłością dopełnił to dobro, które np. nie otrzymałem od swoich rodziców lub bliskich, którzy mnie zranili oraz uleczył swoją miłością te rany, które ja zadałem innym.

Opr. Ks. Roman Chyliński

 

 


Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Łk 11, 47-54

Jezus powiedział do faryzeuszów i do uczonych w Prawie:
«Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. Zatem dajecie świadectwo i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce.
Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a niektórych z nich zabiją i prześladować będą. Tak na to plemię spadnie kara za krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, zażąda się zdania z niej sprawy od tego plemienia.
Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; sami nie weszliście, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli».
Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby Go pochwycić na jakimś słowie.

Kom.: Czyste serce, a obłuda.

Zapytajmy zaraz na początku naszego rozważania o „czystym sercu”, czym dla Pana Jezusa jest nieczystość w sercu człowieka?

W jedenastym i dwunastym rozdziale Ewangelii według św. Łukasza, podobnie i u św. Mateusza w dwudziestym trzecim rozdziale, Pan Jezus przestrzega nas - swoich uczniów przed obłudnym sercem, czytamy:

„Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: «Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów”.(Łk 12,1).

Wcześniej w jedenastym rozdziale u św. Łukasza Jezus punktuje postawy obłudy wśród żydowskiej inteligencji religijnej, posłuchajmy:
«Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. (Mateusz powie <niepowściągliwości>). Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.(Łk 11,37-41).

Dać Jezusowi swoją wewnętrzną, często mocno ukrywaną przed sobą i innymi nieczystość i niepowściągliwość na jałmużnę, to znaczy stanąć w prawdzie wobec siebie, obnażyć się przed Jezusem i złożyć Jemu tę naszą niemoc i ufać. Jezus już wziął nasze grzechy na krzyż i pokonał je. Tylko On może uzdrowić nasze wnętrze od niegodziwości!

Dalej Jezus mówi:

„ Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. (Łk 11, 42).

Chodzi tu o wymiar zewnętrzny ich religijności, a pomijanie tego co jest istotne przed Bogiem. Faryzeusze dbali o zewnętrzną jałmużnę. Tego jest dużo obecnie w katolicyzmie. Dajemy parę złoty na jakąś akcję charytatywną i jesteśmy zadowoleni w poczuciu spełnionego chrześcijańskiego obowiązku.

Natomiast zaniedbujemy na co dzień postawę: przebaczenia, sprawiedliwości, czyli np. szczerej rozmowy ze współmałżonkiem celem stanięcia w prawdzie lub z inną osobą oraz miłości Bożej w dążeniu do pojednania.

Czytamy dalej:

"Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. (Łk 11,43).

Chodzi tu o chęć dominacji w małżeństwie i w innych relacjach międzyludzkich.
W małżeństwie często jest to psychologiczna walka o to:
- kto będzie rządził domem,
- według jakich wartości będą wychowywane dzieci,
- sposób wydawania pieniędzy,
- ocenianie siebie według przynoszonych zarobków, itd.
Nie trzeba się domyślać, że takie postawy wśród małżonków szybko zniszczą ich szczęście małżeńskie.

W zamian powinno być dążenie do wzajemnej służby tj.:
- posiadanie własnego zdania, ale z jednoczesnym otwarciem na to, jak myśli współmałżonek,
- wypracowywanie wspólnych koncepcji wychowania opartych na wartościach chrześcijańskich, a nie dążenie do tego „aby moje było na wierzchu”.
- słuchania siebie z szacunkiem – jest dla mnie ważne co mówi do mnie współmałżonek, bliska dla mnie osoba.

Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli». (Łk 11,52).

Chrześcijaństwo wymaga od nas ducha świadectwa.

Te słowa Jezusa szczególnie skierowane są do kapłanów, którzy mają zadanie jednoczenia ludzi w parafii. Głoszenia im słowa Bożego i dawania wsparcia swoją kapłańska posługą. W myśl Ewangelii - „Komu więcej darowano, od tego więcej będzie się wymagać!”

Również rodzice, którzy w domu wzajemnie się szanują są najlepszym świadectwem chrześcijaństwa dla własnych dzieci.

Najgorzej jest wówczas, kiedy wiemy jak powinniśmy postąpić, ale lenistwo, nie chęć do spełniania obowiązków lub ich lekceważenie powodują brak miłości w domu.

Przypomnę słowa św. Jana Pawła II z Encykliki „Ut unum sint”.
„Jedność w Kościele Katolickim oraz jedność wśród wszystkich chrześcijan jest największym pragnieniem Ojca naszego w Niebie.
Bóg pragnie jedności całego rozproszonego rodzaju ludzkiego. Dlatego zesłał swego Syna, aby umierając za nas i zmartwychwstając, obdarzył nas swoim Duchem miłości.
Podział:
- jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa,
- jest zgorszeniem dla świata,
- i przy tym szkodzi najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu”.

Odrzucajmy zatem postawę pozoranctwa duchowego, na pokaz, abyśmy sami nie czynili podziałów między ludźmi i z czystym sercem w Duchu Świętym budowali jedność w Kościele. Amen!

Ks. Roman Chyliński

 

 

Przemienienie Pańskie. Święto.
Mt 17, 1-9
Słowa Ewangelii według św. Mateusza.

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką osobno. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło.
A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza".
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie". Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: "Wstańcie, nie lękajcie się". Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: "Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie".

Kom.: Przemienić własne człowieczeństwo w Chrystusie.

Każdy Ewangelista oprócz św. Jana opisuje to wyjątkowe wydarzenie, jakie dokonało się prawie 2000 lat temu na górze Tabor.

Kto miał szczęście być na tej górze to wie, że w połowie drogi zatrzymują się autobusy i trzeba się przesiąść do busa, ponieważ góra ta jest bardzo stroma i ciężko na nią podjechać.

Nie lada wyczynu musiał dokonać Jezus wraz z trzema apostołami, aby dotrzeć na jej szczyt.
Ale czy nie jest tak, że wielkich rzeczy doświadcza się w trudzie i w wysiłku. Szkoła Jezusa Chrystusa jest właśnie taka, że nie za efekt się tu wynagradza, ale za trud i cierpliwość włożone w dojście do celu.

Dzisiaj tym celem jest „droga do przemiany własnego człowieczeństwa”.

Patrzmy więc na Jezusa.
Jezus biorąc Piotra, Jana i Jakuba na górę Tabor chce im, a przez nich również i nam pokazać nie tylko wielkość swojego Bóstwa i świętość swojego Człowieczeństwa, ale pouczyć nas na czym polega piękno naszego człowieczeństwa.
Św. Mateusz napisze: „Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno”.(Mt 17,1).

Przemiana w piękne i szlachetne człowieczeństwo dokonuje się przede wszystkich na osobności i w samotności. Wyciszenie, z dala od zgiełku komórek, laptopów i mediów. Sam na sam z Bogiem.
A błogosławieni ci, którzy poznali czas samotności dla Boga i pokochali go To podstawa, aby dać czas Duchowi Świętemu do przemiany nas.

Dalej czytamy w dzisiejszej Ewangelii: „Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło”.(Mt 17,2).

Rzecz ciekawa, kiedy idziemy na samotność, to nie mamy skupiać się na sobie, ale na Jezusie!
Owszem jest pokusa wówczas aby przemyśliwać wszystkie udane nasze sprawy, a jeszcze bardziej wszystkie porażki, które doświadczyliśmy w naszym życiu. Jesteśmy wtedy skłonni do wielkich rachunków sumienia i poniżania sobą we własnych oczach. Tego chce szatan!

Ale Jezus nasz Mistrz tego nie chce. Mówi do nas: patrzcie na Mnie i poznajcie Mnie. Zobaczcie jak wiele miłości mam do was. Weźmijcie ode mnie światło prawdy i miłości, bo ono was nigdy nie potępi. Tylko patrząc przeze Mnie na siebie możecie zobaczyć siebie w prawdzie. A prawda jest taka: „Popatrzcie jaką miłością obdarzył was Ojciec, zostaliście nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteście”!(1J 3,1).

„Wtedy Piotr rzekł do Jezusa, jak pisze św. Mateusz: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy”.(Mt 17,4).

Nawet nie przeczuwamy jak dobrze poczujemy się, kiedy rozmodlimy własne wnętrze. Modlitwa to czas uwielbienia Boga, przebywania z Nim i radowania się wewnętrznym pokojem. Czasami potrzebujemy aż kilku dni, aby wejść w głębię tego co Boże, odchodząc od tego co tylko ludzkie.

Na modlitwie najlepiej zobaczymy jak wiele rzeczy przykleiło się do nas, ile spraw nosimy w sobie bez odpowiedzi i jak to wszystko nam ciąży. Ale otrzymamy też i odpowiedź, że nie dawaliśmy sobie rady z tymi sprawami, bo nosiliśmy jej bez Jezusa.

Tak więc modlitwa oczyści nas, uświęci nasze wnętrze Bożą obecnością i da nam siłę do pokonania własnych trudności, bo nosimy nasz człowieczeństwo, jak powie św. Paweł „w glinianych naczyniach, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas”.(2Kor 4,7).

Dalej pisze św. Mateusz: „Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich”. (Mt 17,5).

Obłok zawsze symbolizuje żywą obecność Ducha Świętego. To On jest głównym sprawcą przemiany naszego człowieczeństwa w szlachetność i dobroć serca. Duch Święty jest Osobą, wiec rozmawiajmy z Nim jak z osobą pełną mądrości i mającą nam wiele do przekazania. Nie bójmy się Ducha prawdy, którą nam ukaże prawdę o naszym życiu.

Duch Święty zrobi to dla nas, abyśmy się dobrze wyspowiadali i zostawili wszelkie ciężary grzechu na rekolekcjach, a do domu wrócili w pełni oczyszczeni z głębokim pokojem w sercu.

„A z obłoku odezwał się głos”."To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!" (Mt 17,5).

Przemiana naszego umysłu i serca dokonuje się przez medytacje słowa Bożego. Wskazuje nam na to sam Dobry Bóg mówiąc do nas: „Jego słuchajcie”. A Matka Boża doda: „Zróbcie wszystko cokolwiek Wam powie” (J 2,5).

Dać się Jezusowi poprowadzić przez dar rozważania Jego słowa, to prosta droga do wzrastania w prawdzie, a przecież to jest właśnie istota pięknego i zdrowego charakteru.

Św. Mateusz kończy to niesamowite wydarzenie na górze Tabor słowami: „Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa”.(Mt 17,8).

Samotność, modlitwa, rozważanie słowa Bożego, otwarcie na działanie Ducha Świętego, stanięcie w prawdzie i szczera spowiedź to najpewniejsza droga do odnowy ducha i kształtowania w nas pięknego człowieczeństwa. A nagrodą będzie to, że kiedy po dniach skupienia i samotności podniesiemy oczy i popatrzymy, na ludzi, na świat i na siebie to zobaczymy w tym wszystkim „tylko samego Jezusa”. Amen!

Ks. Roman Chyliński